Obudziłaś się na długo przed
wschodem słońca, ale nie miałaś zamiaru wstawać. Wpatrywałaś się w sufit, leżąc
na plecach i myślałaś nad konsekwencjami decyzji, którą podjęłaś. Nie będzie
łatwa. Ani dla ciebie, ani dla Grzegorza. Ale potrzebujesz się od niego odciąć
na jakiś czas. Od kiedy pamiętasz zawsze byliście razem. Teraz miało się to
zmienić, a ty nie byłaś w stanie przewidzieć, czy dasz sobie z tym radę. Ciągle
miałaś wątpliwości. Serce uparcie próbowało ci wmówić, że wszystko się zmieni,
ale rozum wiedział lepiej.
Gdy tylko Grzegorz zamknął za
sobą drzwi, wstałaś z łóżka i, biorąc czyste ubrania, skierowałaś się do
łazienki. Ciepły prysznic orzeźwił cię i wypłukał z twojego ciała resztki
senności. Ubrałaś się, a włosy związałaś na czubku głowy. Ostatni raz
spojrzałaś na swoje odbicie w lustrze i widząc determinację we własnych oczach,
zebrałaś do kosmetyczki wszystkie swoje rzeczy. Potem to samo zrobiłaś ze
swoimi ubraniami, wkładając je schludnie poskładane do walizki. Zabrałaś
wszystkie swoje pamiątki, wszystko, co wskazywało, że kiedykolwiek tam
mieszkałaś. Zostawiłaś tylko jedną rzecz. Wspólne zdjęcie oprawione w czarną
ramkę, stojące na komodzie w salonie. Zostawiłaś je, ponieważ nie chciałaś
całkowicie wymazać swojego istnienia z życia Grześka. Potrzebowałaś nabrać
dystansu, a nie usuwać się z jego życia. Narzuciłaś na siebie kurtkę, wsunęłaś
stopy w botki i, rzucając ostatnie załzawione spojrzenie na puste miejsca,
wyszłaś z mieszkania.
Szłaś wolnym krokiem przez
parking. Nie oglądnęłaś się ani razu. Nie było czasu na głupie sentymenty. Nie
było czasu rozpamiętywać tego, co było. Nadszedł czas, by stanąć na nogi, ale o
własnych siłach, a nie spierając się na kimś.
Włożyłaś walizkę do bagażnika,
razem z torbą treningową, do której wepchnęłaś medale, nagrody i puchary, i
ruszyłaś w drogę na halę. Musiałaś załatwić z trenerem urlop. To jedynie
tymczasowe rozwiązanie. Ale czas, by zastanowić się, co robić dalej, dopiero
nadejdzie. Wychodząc z gabinetu trenera uniosłaś lekko kącik ust. Nawet on zauważył,
że coś jest nie tak. Nie musiałaś mu nic tłumaczyć. Po prostu powiedziałaś, że
potrzebujesz przerwy, a on ci na to pozwolił. Bez pretensji, bez wyjaśnień.
Wsiadłaś do samochodu i ponownie
ruszyłaś w drogę. Tym razem do miejsca, gdzie, jak miałaś nadzieję, nikt nie
będzie cię szukał.
Wypadłeś z łazienki, jakby się
paliło. Od razu zauważyłeś puste miejsca po zdjęciach na komodzie. Drzwi jej
pokoju były zamknięte, ale szybko je otworzyłeś, wchodząc do środka. Zamarłeś.
Było pusto. Drzwi szafy zostały otwarte, a w środku nie została ani jedna
rzecz. Przeciągnąłeś wzrokiem po całym pomieszczeniu, ale nic w nim nie było.
Każda szafka, każda półka były puste. Usiadłeś na idealnie posłanym łóżku i
schowałeś twarz w dłoniach.
Nie zdążyłeś nawet z nią
porozmawiać. Nie dała ci takiej szansy. Wyjechała bez słowa, bez pożegnania.
Powinieneś być na nią wściekły, ale nie potrafiłeś. Może działała pod wpływem
impulsu? Może wróci? Próbowałeś się pocieszyć za pomocą złudnych nadziei, ale
to jedynie pogorszyło sprawę. Nagle to do ciebie dotarło. Straciłeś ją. Być
może na zawsze.
Gdybyś nie siedział, w tym
momencie upadłbyś na podłogę, przygnieciony całym ciężarem, który spadł na
twoje barki w ciągu jednej sekundy. Drżącą ręką sięgnąłeś do kieszeni, by
wyciągnąć telefon i wybrać numer, który znałeś na pamięć. Jeden sygnał, drugi,
trzeci.. Nie odbierała. Nie łudziłeś się, że zrobi to za drugim razem, ale nie
potrafiłeś nie spróbować. Ponownie nic. Przeciągnąłeś dłonią po włosach w
geście całkowitej porażki. Zacisnąłeś mocno powieki, a chwilę później
otworzyłeś je, gdy do głowy wpadła pewna myśl. Wybrałeś kolejny numer. Tym
razem nie musiałeś czekać zbyt długo. Głos Dominika odbił się w aparacie i
wyraźnie słyszałeś w nim zamartwienie. Zignorowałeś to, pytając szybko, czy nie
widział się dzisiaj z Kaśką. Dziewczyna przyjaźniła się z jego narzeczoną i
chociaż było mało prawdopodobne, by to tam się udała, musiałeś to sprawdzić.
Musiałeś robić ‘coś’, niezależnie od tego, co to było.
Przecząca odpowiedź Dominika
sprawiła, że ledwo tląca się nadzieja wypaliła się zupełnie. Odsunąłeś telefon
od ucha i wpatrywałeś się w niego przez chwilę. Słyszałeś jak Dominik cię woła,
jak pyta, co się stało. Wiedziałeś, że się martwił. A mimo to rozłączyłeś się
bez słowa.
Zapanowała cisza.
W mieszkaniu.
W twojej głowie.
W sercu również.
Taki rozdział zapychacz, szczerze powiem. Przedstawia tylko odczucia obojga po wyprowadzce Kaśki, ale nie wnosi nic nowego. A to już połowa opowiadania! ;D Jeszcze pięć nieobojętności przed nami, w których będzie się działo troszkę więcej.
I jak odczucia? Myślicie, że Kaśka dobrze zrobiła? A może powinna zostać i najpierw wszystko sobie z Grześkiem wytłumaczyć? Pozostawiam to waszej ocenie! Komentujcie, jeśli czytacie. Będzie mi bardzo miło poznać opinię każdego czytelnika! ;)
Całuję! ;*
Chciałoby się napisać: "Dobrze robisz Kaśka!", ale z drugiej strony gdzieś pod skórą czuć, że w ten sposób jeszcze dalej się od siebie odsuwaja. Ale może to jedyny sposób, żeby do łepetyny Grzeska coś dotarło(?) W kazdym razie trzymam kciuki za Kaske, żeby już nigdy więcej nie musiała przez niego płakać, a Grzesiek odnalazł w sobie trochę więcej wrażliwości.
OdpowiedzUsuńRozdział pt. zapychacz (to Twoje zdanie) uznaję za bardzo przejmujący i dotykający najgłębszych uczyć.
Pozdrawiam.
Jestem! :D
OdpowiedzUsuńHmm... Od czego by tu zacząć. :)
Rozdział jak zwykle bardzo mi się podoba i nie uważam go za "zapychacz", bo każdy rozdział, zawsze wnosi coś do opowiadania. :D
Czy Kaśka postąpiła dobrze? Nie wydaje mi się. Gdyby porozmawiała z Grzesiem... Gdyby stanowczo zażądała poważnej rozmowy wszystko mogłoby wrócić do normy. Przecież to na tym opiera się fundament ludzkiej egzystencji, prawda? Na rozmowie.
Grzegorz? Och... Jest mi go tak żal. Należy do tego rodzaju ludzi, którzy rozumieją co stracili, wówczas kiedy to tracą. I jest mi z tego powodu cholernie przykro. Podoba mi się, że ją szuka, jednakże powinien zagłębić się dalej. Ja sama nie wiem, gdzie ona może być, ale skoro Grześ jest jej przyjacielem, powinien znać ją dużo lepiej...
Czekam na kolejny! :))
Buźka! ;*
Zapychacz czy nie - po tym rozdziale można wywnioskować jak ważni są dla siebie Grzesiek i Kaśka. Wyobrażam sobie jak ciężko musiało jej być podjąć tak zdecydowaną decyzję, przy monotonii życia, o której wspominano wcześniej. Zmiany są zawsze trudne, dopóki się za nie ostatecznie nie weźmiemy. Kasia zrobiła słusznie - każdy czasem potrzebuje głęboko odetchnąć, zastanowić się w samotności. Poza tym nic nie dzieje się przez przypadek - nie tłumacząc się Grześkowi sprawiła, że tym bardziej będzie jej szukał, uświadamiając sobie jak ważną osobą jest dla niego Kasia :) Żeby nie było - trochę mi faceta żal, no ale niech się w końcu trochę postara :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że nie będzie ciągle siedział i płakał czekając na przyjaciółkę, tylko po męsku sam zdecyduje się ją odnaleźć!
Także do następnego, buziaki :) :*
Jestem :)
OdpowiedzUsuńŻaden zapychacz... Nawet tak nie mów :) rozdział - dzieło jak zawsze ;)
Ale? Czy Kasia postąpiła dobrze?
No raczej... Chyba nie... Myślę że powinna postarać się o rozmowę z Grzesiem... Ale szczerą... Chociaż też z drugiej strony trochę ją rozumiem... Musi trochę odpocząć, odetchnąć, przemyśleć...
Ciekawa jestem jak to dalej się wszystko potoczy...
Pozdrawiam i życzę weny :)
Zawsze najlepiej jest porozmawiać i wyjaśnić pewne sprawy, ale opowiadanie nie byłoby wtedy atrakcyjne gdyby przed głównymi bohaterami nie piętrzyły się trudności. Za Kasią stoją silne emocje, impuls kazał jej odejść ale jak wszystko sobie przemyśli to może na to wszystko spojrzeć z innej, świeższej perspektywy.
OdpowiedzUsuńCo do Grzesia to może go ta sytuacja skłoni do myślenia? Kto wie...
Pozdrawiam :)
Już jestem :)
OdpowiedzUsuńKochana, dla Ciebie "zapychacz", dla mnie świetny rozdział!
O jejku, ale się teraz porobiło... Nie jestem pewna, czy Kasia postępuje dobrze. Może lepiej po prostu porozmawiać ze sobą na spokojnie? Chociaż jednak z drugiej strony, Kasia potrzebuje najzwyczajniej na świecie chwili oddechu, żeby to wszystko przemyśleć?
No i może ta cała sprawa faktycznie da Grześkowi do myślenia? Trochę mi go w sumie żal, ale przydałoby się, gdyby zaczął się bardziej starać ;)
Weny i buziaki :**
Hejooo. ;*
OdpowiedzUsuńJuż jestem! ;D
To, co przed momentem przeczytałam jest wspaniałe, a nie żadną 'zapchajdziurą'. :)
Popieram działania Kasi. Wg mnie czas jest najbardziej potrzebny, aby wszystko przemyśleć i podjąć odpowiednie decyzje. :) Emocje, zryw chili nie zawsze, ba, nigdy nie są, dobrymi doradcami...
Grzegorz natomiast powinien się bardziej starać. Przynajmniej takie moje zdanie. Może wtedy dałoby się załagodzić jakoś tę sytuację?
Buźka. ;*
Jakoś nie czułam, że rozdział jest zapychaczem xD Dla mnie był bardzo potrzebny, jak każdy. I w ogóle jak tak czytam o tym, że to dopiero piątka, a już połowa, to mam wrażenie, ze moje opowiadanie będzie niczym "Moda na sukces" xD Ale do rzeczy!
OdpowiedzUsuńGrzesiek nareszcie wziął się w garść, i jak już Kaśka się wyprowadziła to on zaczął jej szukać, żeby przeprosić i sprowadzić z powrotem. Ma chłopak zapłon, nie ma co! Ale lepiej późno niż wcale. Tym bardziej, ze widać, że jemu naprawdę na niej zależy, tylko, że ona biedna o tym nie wie. I skoro wzięła urlop, to chyba znaczy, ze naprawdę zamierza na jakiś czas się usunąć. I martwi mnie, że on jej nie zdoła odnaleźć, tam, gdzie dziewczyna się wybiera. Właściwie, to nie mam zielonego pojęcia, gdzie mogłaby jechać. Do głowy przychodzą mi rodzice, albo rodzeństwo, ale to chyba byłoby zbyt oczywiste.
Mam nadzieję, że Kasia przemyśli sobie to wszystko i jednak postanowi wrócić. Albo, że Grzesiek jakoś ja znajdzie, w co wątpię, ale w końcu dobrze ją zna, może się domyśli, gdzie może być.
Przepraszam, że tak krótko i nieskładnie, ale jakoś nie mam dzisiaj głowy do pisania komentarzy. Mam nadzieję, że się połapiesz i mi wybaczysz :D
Buźki :*
Fakt, że ten rozdział ne wprowadził jakiś większych wydarzeń, ale zapychaczem bym go nie nazwała;D Myślę, że był potrzebny, żeby zrozumieć co oni oboje czują, zobaczyć jak patrzą na tę całą sprawę i jakoś wczuć się w ich emocje. Gdyby go nie było... byłoby dziwnie. A tak to wiemy, że Kaśka naprawdę nie ma zamiaru wracać, a Grzesiek najwidoczniej naprawdę nie jest na to wszystko obojętny, bo jednak bardzo to przeżył. Ciekawa tylko jestem, co ma zamiar z tym zrobić i czy w dalszym ciągu będzie siedział jak ta dupa i tyle. Myślę, że znają się tak długo (mimo problemów), że powinien wiedzieć gdzie jej szukać. Tylko czy się na to odważy?
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o odpowiedź na pytanie czy zrobiłą dobrze... Nie wiem, ale ja zrobiłabym chyba to samo. Bo jak facet widzi, że coś jest nie tak, wie, że trzeba pogadać, a nie gada i żadne słowa, czyny, ruchy nie docierają to trzeba w końcu coś postanowić i postawić go pod ścianą. Teraz będzie albo w te, albo wewte. Albo zostawi tak tę sprawę i nie przyjedzie, a wtedy wiadomo, że mu nie zależy, albo ją znajdzie i będzie się starał odzyskać. Może to jest dość dziwne rozumowanie, ale ja też jestem Kaśka! :D W sumie nie wiem czy jej na pewno o to chodziło, ale tak mi się wydaje xD
Pozdrawiam! ;*
Może takie odejście coś zmieni i Grzesiek w końcu się ogarnie i dotrze do niego, że ją kocha i takim swoim zachowaniem tylko ją ranił.
OdpowiedzUsuńDzisiaj tak krótko, bo jestem zabiegana. ;D
Pozdrawiam serdecznie! ;*
Jeju ❤❤❤
OdpowiedzUsuńKocham ten rozdzial calym serduchem, podobnie jak calego bloga. Wciaz mam na ciele ciarki po przeczytaniu tego tekstu. Dzieki narracji drugoosobowej pozwalasz nam czuć dokładnie to co bohaterowie. Uwielbiam to!
Grzesiek tak jak i Kaśka nie beda miec latwo. Pomimo wszystko, przyzwyczajenie istnialo pomiedzy nimi i zejdzie im duzo czasu dopoki choc w malym stopniu wymaza sie nawzajem ze swojego zycia.
Czekam z niecierpliwoscia ❤
Pozdrawiam :* x
Wcale się jej nie dziwię, że podjęła taką decyzję. Po tylu latach monotonnego życia i ignorowania wydaje mi się to dobrym posunięciem. Przez cały ten czas jej nie zauważał, że dopiero teraz jak jej nie ma, zaczyna sobie uświadamiać jaka jest dla niego ważna. Mimo, że była to strasznie trudna decyzja, to moim zdaniem słuszna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na kolejną nieobojętność :)
Powinni porozmawiać i może dojść do... czegokolwiek? Sama nie wiem. Mam tylko nadzieję, że jeszcze się zejdą ;)
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do TOP 10 :) Reszta na moim blogu zycie-jest-za-krotkie.blogspot.com
Pozdrawiam ;**
Mam wrażenie, że ta ucieczka Kaski, bo inaczej nazwać tego nie można, może zakończyć się tylko na dwa sposoby. Albo oboje wszystko przemyślą, nabiorą dystansu, a kiedy się spotkają, wyjaśnią sobie wszytkie niedopowiedzenia i wątpliwości, albo oddalą się od siebie jeszcze bardziej i wtedy nic nie będzie w stanie uratować tego, co ich łączy, cokolwiek to jest.
OdpowiedzUsuńliczę też, że Grzesiek nie podda się tak łatwo i mimo edzystko będzie jej szukał ;)
Takie zapychacze też są potrzebne, bo choć nic nie wnoszą do akcji i nie popychają fabuły do przodu, to jednak pomagają zrozumieć bohaterów, wyjaśniają ich postępowania, uczucia. Mimo jednak tych wyjaśnień to Grzegorza nie rozumiem, on się po prostu obudził z ręką w nocniku i zamiast coś zrobić, jakoś zareagować w chwili, gdy miał ku temu możliwości i okazję, to on... taki typowy facet o nazwie DziałamPoFakcie.
OdpowiedzUsuńBędę musiał zresetować komputer, bo mi się coś tnie (za długo chyba już pracuje) i się wkurzam, bo chciałem zdążyć jeszcze przeczytać twój blog do aktualnej części zanim przyjdzie na mnie czas (nie, nie umieram, ale idę do lekarza, więc w sumie może to "nie umieram" trochę na wyrost, w końcu znając polską służbę zdrowia nie wiadomo czy wrócę - wybacz, że narzekam ci na blogu, ale każdy chory facet narzeka i marudzi, a ja nie mam komu, bo w domu nikogo nie ma, więc pomarudzić musiałem publicznie).
dariusz-tychon.blogspot.com
Grzesiek czuje pustkę i trochę mnie dziwi, że nie zapchał jej klubem i kolejnym niezobowiązującym seksem w życiu. Może sytuacja go przerosła i stąd ta jego, taka moim zdaniem jak na tę postać, jaką był w pierwszej części nienaturalna reakcja.
OdpowiedzUsuńCóż, ja jako kobieta wierząc a w solidarność jajników trzymam kciuki za Kaśkę i chciałabym by tego drania, który był taki obojętny na jej ból i cierpienie skopała po jajach i jeśli nie zrobi tego tak autentycznie z buta, to niech to zrobi tak psychicznie, niech go zmiażdży, choć trochę, by żadnej innej przyjaciółki tak nie potraktował i nauczył się, że o przyjaźń trzeba dbać.
Pozdrawiam
sie-nie-zdarza.blogspot.com
prawdziwa-legenda.blogspot.com