Kolejny dzień zaczął się tak
samo. Nic się nie zmieniło. Z tym, że kiedy wróciłaś z treningu, przymusowo
zabrałaś się za sprzątanie. Zakreślona w kalendarzu na czerwono data
przypominała ci, że mieszkanie dzieliłaś z przyjacielem i, że właśnie dziś miał
on wrócić. Nie chciałaś, żeby zobaczył, do jakiego stanu doprowadziłaś wasze
wspólne lokum. W ogóle nie chciałaś, żeby przyjeżdżał. Znowu zacznie się olewanie
cię na każdym kroku. Znowu będziesz musiała wysłuchiwać opowieści o jego
wspaniałych przyjaciołach, o wspólnych podbojach miłosnych. A wcale tego nie
chciałaś. Niby dlaczego miałabyś chcieć, skoro on nie słuchał, kiedy to ty
chciałaś coś powiedzieć? I teraz nasuwa się pytanie, dlaczego w ogóle dalej się
przyjaźnicie? Przecież przyjaźń to niesamowita więź pomiędzy dwójką ludzi,
którzy potrafią mówić o swoich problemach i słuchać, gdy mówi o nich ktoś inny.
A między wami już tego nie ma. Straciliście wspólne tematy do rozmów odkąd
zaczęliście ze sobą mieszkać. Choć na początku zapowiadało się całkowicie
inaczej.
Zmęczona, ale zadowolona z
końcowego efektu, usiadłaś w salonie na kanapie. Myślałaś o swoim życiu. O tych
wyborach, które okazały się słuszne i o tych nie do końca trafionych. Co by
było, gdybyś zajęła się czymś innym niż sport? Czy właśnie teraz leżałabyś w
tej samej pozycji i gdybała? Czy w ogóle musiałabyś gdybać? Może to inne życie
byłoby lepsze? Może czekałoby cię w nim więcej przygód, niespodzianek, chwil
wartych zapamiętania? Nie wiesz tego, ale jedno jest pewne. Twoje teraźniejsze
życie przypomina wyjątkowo nudny dokument. Bo nawet komedią się go nie da
nazwać. Przymknęłaś oczy, aby odciąć się od rzeczywistości, do której nie
chciałaś więcej wracać.
Gdzie podziała się ta rozrywkowa
dziewczyna, którą kiedyś byłaś? Wieczny uśmiech przyklejony do twarzy,
roześmiane oczy pełne blasku? Gdzie to się podziało? W którym momencie twoja
ścieżka życia stała się autostradą, gdzie nie znajduje się nic ciekawego i
tylko mijasz raz za razem innych, nie zwracając na nich uwagi? Sama nie
wiedziałaś. Ale straciłaś to, co dla ciebie było najważniejsze.
I może się nad sobą użalałaś, ale
przynajmniej dostrzegałaś problem, który zmienił twoje życie w marne
przedstawienie.
Walcz o siebie – nie poddawaj
się.
W dobrym humorze zszedłeś na
śniadanie do stołówki, gdzie przywitałeś się z kumplami. Uśmiechnąłeś się
porozumiewawczo do Wojtka, który miał równie świetne samopoczucie. Wymieniając
się wrażeniami z wczorajszego wieczora zjedliście śniadanie. Powiedziałeś
przyjacielowi o kartoniku, który dzisiaj rano znalazłeś w kieszeni spodni, a na
którym było zapisanych dziewięć cyferek. Kumpel spojrzał na ciebie z podziwem,
jakbyś dokonał niemożliwego. Sam nie wiedziałeś, czy masz się cieszyć, czy
płakać. Już dzisiaj wracasz do Kędzierzyna, a po dziewczynie z klubu pozostanie
tylko wspomnienie.
Spakowałeś swoje rzeczy i wrzuciłeś
torbę do bagażnika autobusu. Nie uśmiechało ci się spędzić kilka godzin w
autobusie, gdzie nie mogłeś nawet rozprostować nóg. Po podróży zawsze byłeś zmęczony
i połamany, a to kłóciło się z twoim wiecznym optymizmem. Nie pocieszała cię
również myśl, że znów wracałeś do mieszkania, w którym panowała atmosfera tak
gęsta, że dało się ją kroić nożem. Miałeś jednak nadzieję, że coś się zmieniło.
Że nie będzie znów awantur o nic. Że skończą się ciche dni. Że znów będziecie
ze sobą rozmawiać. Ale czy to w ogóle było możliwe?
Wszedłeś do autokaru i
rozłożyłeś się na siedzeniach za
Ferensem. Widziałeś, że kumpel miał słuchawki na uszach i że zapewne chciał
mieć odrobinę ciszy i spokoju, więc nie próbowałeś mu przeszkadzać. Wyciągnąłeś
z plecaka podręcznego książkę i zacząłeś czytać. Nie wytrzymałeś długo. Każdy
kto cię znał, wiedział również, że byłeś typem wiercipięty i nie umiałeś w
spokoju usiedzieć dłużej niż to było konieczne. Dlatego zamknąłeś lekturę i
rozglądnąłeś się uważnie po autobusie. Stwierdziłeś, że każdy zajął się swoimi
sprawami, ale to cię wcale nie zniechęciło. Wykręciłeś się do tyłu i zajrzałeś
ponad siedzeniem na siedzenia za tobą. Siedział tam nie kto inny, jak król
wszystkich kotów, czyli Paweł Zagumny. Uwielbiałeś zaczepiać starszego kolegę,
głównie dlatego, że on nigdy nie brał tego do siebie i mało kto wie, ale
potrafił odparować równie dobrym tekstem. Zacząłeś go drażnić z pozoru
błahostkami. Najpierw rzucałeś się w fotelu, przez co rozgrywającemu dostało
się kilka razy po kolanach, potem rzuciłeś w niego dropsem, oczywiście mówiąc,
że był to czysty przypadek, a jeszcze chwilę później butelka ‘przypadkiem’
wymsknęła ci się z ręki i delikatnie ochlapała Pawła. Miałeś szczęście, że było
w niej niewiele napoju, bo inaczej zginąłbyś od spojrzenia, które ci rzucił.
Oczywiście Guma doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że chcesz go wkurzyć,
dlatego się nie odzywał, a jedynie mordował spojrzeniem. Czekałeś na moment, w
którym nie wytrzyma i cię zgasi jakimś tekstem, ale nic takiego nie nastąpiło,
czego bardzo żałowałeś.
Prosto z parkingu za halą Azoty
udałeś się do swojego mieszkania, które nie znajdowało się daleko. W pięć minut
pokonałeś drogę i ani się obejrzałeś, a już zamykałeś za sobą drzwi. Pierwsze
co ci się rzuciło w oczy to fakt, że mieszkania wyglądało na posprzątane.
Ucieszyłeś się, bo zazwyczaj musiałeś zaciągać wołami Kaśkę do sprzątania. Z
uśmiechem na ustach wkroczyłeś do kuchni, gdzie zastałeś odwróconą do ciebie
plecami i głęboko zamyśloną współlokatorkę.
- Już jestem – powiedziałeś
cicho, choć i tak twój głos rozniósł się po pomieszczeniu. Dziewczyna odwróciła
się w twoją stronę, a w jej oczach mogłeś dostrzec łzy.
_______________________________________________
Witam was ponownie! Jak widzicie odnalazłam znowu drogę do nieobojętnych. Jestem i nigdzie się nie wybieram, dopóki nie zakończę tego opowiadania.
Ze spraw informacyjnych: rozdziały, jak zwykle u mnie, co tydzień, czyli następnego możecie się spodziewać w przyszłą środę.
Druga sprawa: Nieobojętni to krótka historia. Ma dziesięć części, co oznacza, że 1/5 już za nami. Pozostało nam osiem tygodni i mam cichą nadzieję, że ze mną wytrzymacie. ;)
Trzecia sprawa: Wracanie po ponad roku przerwy jest niewygodne ze względu na czytelników. Nie mam pojęcia, kto nadal chce być informowany. I to dotyczy się również nowych czytelników. Informację o tym rozdziale zostawię u każdego, kto napisał komentarz pod jedynką. Ale bardzo proszę, by dać mi znać, czy mam nadal informować.
A już idealnie by było, gdybyście dodawali bloga do obserwowanych! ;))
To tyle. Ściskam i do środy! :*
Cieszę się, że wróciłaś do tego opowiadania, bo zapowiada się ono naprawdę fajnie i byłoby szkoda, gdybyś w niego zrezygnowała.
OdpowiedzUsuńCóż, chyba też nie nazwałabym tej relacji przyjaźnią, skoro on traktuje dziewczynę w taki sposób. Mimo wszystko jej chyba na nim cały czas zależy. Bo widać, że się stara. Ciekawe czy on to doceni.
Często zastanawiamy się, jak potoczyłoby się nasze życie, gdybyśmy w odpowiednim momencie podjęli inne decyzje. Przynajmniej ma tak bohaterka tego opowiadania i ja również często tego gdybania doświadczam.
Ciekawi mnie, co takiego wydarzyło się między dwójką przyjaciół, że tak bardzo się od siebie odsunęli. Widać, że ta sytuacja jest trudna zarówno dla niej, jak i dla niego. Chociaż Kasię boli chyba bardziej - wnioskuję to po tych łzach.
Eh, wprost nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Jeżeli możesz, to proszę poinformuj mnie o jego pojawieniu się.
Pozdrawiam
Spodziewałam się dobrego rozdziału i nie zawiodłam się.
OdpowiedzUsuńAtmosfera między nimi wydaje się naprawdę gęsta. Tak na pewno nie zachowują się przyjaciele, to pewne. Jestem ciekawa co się wydarzyło, że aż tak bardzo się od siebie oddalili. Mam nadzieję, że wkrótce się to wyjaśni. Widać, że obojgu jest ciężko z tą sytuacją, ale jakieś nie potrafią tego naprawić.
Czekam na /obojętność trzecią/.
Pozdrawiam i życzę weny :)
Cóż.. Atmosfera pomiędzy tą dwójką na prawdę nie wydaje się za ciekawa.. Ale szczerze mówiąc, w przyjaźni też nigdy nie jest łatwo. Choć mam nadzieję, że między nimi jakoś się ułoży, bardzo bym tego chciała. I nie daje mi spokoju myśl, że nie wiem dlaczego się tak od siebie oddalili. Eh.. Jednak zbliżą się znów do siebie, przecież przyjaciele zawsze się do siebie zbliżają.
OdpowiedzUsuńProszę o informacje o kolejnym rozdziale! Z góry dziękuję. ;)
Pozdrawiam! ;*
Jestem i bardzo dziękuję za zaproszenie! :)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się Twój styl i pomysł na to opowiadanie. Jeszcze nie wiem jak potoczą się losy bohaterów, ale jak dotąd jest bardzo intrygująco. :)
Nasza bohaterka jest niezwykle smutną i skrytą osobą. Co gorsza? Jest tego w pełni świadoma. Jak to możliwe, że mimo iż wie, że użalanie się nad sobą nie jest dobre, nadal to robi? Jest mi jej cholernie żal. Mieszka z przyjacielem. Żyją obok siebie, a ich stosunki się ochłodziły. Dlaczego, więc nadal ze sobą mieszkają? Dlaczego mieszkają razem, skoro ich towarzystwo wzajemnie ich dołuje?
Nasz bohater, to nieco inna bajak. Żywiołowy, energiczny i zadowolony. Podoba mi się jego podejście do rzeczywistości. Jednakże, nie chciałabym jechać z nim w jednym samochodzie. :D Wiercipięta? OK. ^^ Ale jest jedna cecha, którą można podzielić i na niego i na Kasię. Oboje nie są zadowoleni, że znów zamieszkają razem...
Dlaczego Kasia płacze? Czy to wszystko spowodowane jest tym, że on wraca? Muszą ze sobą porozmawiać. KONIECZNIE!
Czekam na kolejny! :))
Buziaki! :*
Przybędę!
OdpowiedzUsuńZ poślizgiem, ale już jestem :)
OdpowiedzUsuńBardzo dobry rozdział! Intrygujesz mnie coraz bardziej :) Zastanawiam się nad relacjami tej dwójki, bo szczerze mówiąc, nie do końca wygląda to na przyjaźń... Nadal jestem ciekawa, co takiego wydarzyło się w przeszłości.
Weny i buziaki :**
Dobrze rozumiem, że nasi nieobojętni są współlokatorami? Tak mi się wydaje po tym rozdziale. Nasz męski bohater nadal myśli o dziewczynie z klubu,a ja myślałam, ze to tylko przygoda "na jedną noc". Nawet zdobył jej numer! Chociaż pewnie rzeczywiście nic z tego nie będzie. On co chwila jest w innym miejscu i pewnie wiele razy poznawał już takie zielonookie piękności.
OdpowiedzUsuńA czemu nasza bohaterka płakała, co? Bo chyba nie od krojenia cebuli, coś tak myślę. I chyba nie układa jej się z "przyjacielem", jak to sama go nazwała. On chyba nie dostrzega problemu. W sumie poniekąd ją rozumiem. Trudno wytrzymać, kiedy dana osoba cały czas mówi o sobie i chwali się swoimi podbojami, a nie zwraca uwagi na nasze osiągnięcia. Nie wiem, czy w tym przypadku możemy mówić o takiej prawdziwej przyjaźni. Nie odbiegam od tematu? :P
Jeju, znowu za krótko! Czekam niecierpliwie do środy!
Całusy! :***
Koncowka mnie bardzo zdolowala. Widac, ze obydwoje chca, aby ich stosunki sie zmienily, aby bylo jak dawniej. Troche sie w tym wszystkim pogubili przez co oddalili i takie mamy skutki. Mam ogromną nadzieję, że wszystko wróci do normy :)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że tym rozdziałem we mnie uderzyłaś, bo miałam wrażenie jakbym w dużym stopniu czytała o sobie. Też miałam przyjaciela, z którym straciłam kontakt po tym jak zaczęliśmy razem mieszkać. Dopóki człowiek widuje się raz na jakiś czas (nawet jeśli to jest dzień dzień w szkole czy w pracy) z innym człowiekiem to relacja jest żywa. A jak zaczynają razem mieszkać to wszystko po czasie traci na uroku, wkrada się codzienność, problemy wspólnego życia i nawet przyjaciele potrafią się temu poddać. Żal mi jej, bo widać, że bardzo zależało jej na przyjaciel, ale wydaje mi się, że tu nie chodzi o zwykłą przyjaźń. Ona chyba coś więcej do niego czuła i dlatego przeżywa to tak bardzo. Bo łzy moim zdaniem rzadko towarzyszą przyjaźni, a niespełnionej miłości praktycznie zawsze. Widać, że nie tylko ona to przeżywa. On również, więc może jest jeszcze dla nich szansa?
OdpowiedzUsuńA w ogóle to miło mi się zrobiło widząc, że główna bohaterka to Kaśka <3
Przybyłem. Nadrabiam i mam nadzieję dzisiaj nadrobić całość i być na bieżąco, co u mnie jest rzadkością ;-)
OdpowiedzUsuńTeraz wiem co łączy nieobojętnych i nie wiem co ich łączy. Przyjaźń czyli chodzenie z sobą, wspólny seks, wspólny dom, czy tylko przyjaźń przyjaźń?
Podobało mi się zdanie o tym, że przestali mieć wspólne tematy do rozmów odkąd razem zamieszkali. Myślę, że każdy związek takie coś przechodzi. I tu nie chodzi o to, że nie ma już o czym rozmawiać, tylko że tematy trzeba znaleźć inne. Ludzie, którzy z sobą nie mieszkają, zazwyczaj rozmawiają o tym co robili, gdy nie byli z sobą, co u nich w domu, jak z rodzicami, czy rodzeństwem. W dzisiejszym świecie i polskich realiach ludzie też często się mijają i to wcale nie ułatwia relacji w rodzinie. Jednak z drugiej strony Kaśki problemy, choć są, to moim zdaniem ona je znacznie wyolbrzymia. Jak jej nie pasuje niech odejdzie, albo pogada i coś naprawi, a nie się tylko nad sobą użala.
dariusz-tychon.blogspot.com
W końcu nabyłam ułamek wolnej chwili by zerknąć na to co czytałam i naskrobać coś konstruktywnego, choć wątpię, że moje komentarze jakoś ci pomogą, bo nie znam się ani na przecinkach, ani na niczym takim. Napisze więc o moich odczuciach, a mnie się bardzo podoba pomysł. Najwidoczniej on przyjaźń z nią traktuje jak kumpelstwo i współlokatorstwo, a ona już wie, że czuje do niego coś więcej. Dlatego to jej przeszkadza brak rozmów i wspólnych tematów, a nie jemu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
sie-nie-zdarza.blogspot.com
prawdziwa-legenda.blogspot.com