środa, 9 września 2015

| nieobojętność ósma |

Nieobojętna

Zaczęło się od jednego treningu, a skończyło na propozycji przejścia do nowego klubu. I to nie byle jakiego klubu. Nie spodziewałaś się, że tak dobrze będzie ci się grało z dziewczynami, których prawie nie znałaś. W poprzednim zespole nie czułaś się dobrze. Tam zawsze panowała dość napięta atmosfera . Nie dogadywałyście się z resztą dziewczyn. Każda miała swoje zdanie, a to utrudniało stworzenie prawdziwej drużyny. Ale to koniec. Dostałaś niesamowitą szansę i postanowiłaś z niej skorzystać.

Justyna pomogła ci z formalnościami. Telefonicznie dogadałaś się z byłym trenerem. Nie robił problemów. Miałaś wrażenie, że wręcz się cieszył, że odchodziłaś. Zapytałaś go o to, bo nie mogłaś uwierzyć, że tak otwarcie chciał się ciebie pozbyć. Jego odpowiedź cię zaskoczyła, ale i miło połechtała. Przyznał, że w jego drużynie się tylko marnowałaś, a nowa oferta miała być twoją szansą na to, by rozłożyć skrzydła.

Piłka ręczna znów zawładnęła twoim sercem. Jeszcze niedawno miałaś wrażenie, że najlepiej będzie, gdy odejdziesz i zajmiesz się czymś innym. Nie wierzyłaś, że dałabyś radę się odbudować. A mimo przeciwności właśnie teraz otworzyła się brama do wielkiej kariery, do gry w reprezentacji, do zauważenia przez szkoleniowców. I znów granie sprawiało, że się uśmiechałaś, że zapominałaś o swoich słabościach i problemach. Na boisku nie miało to żadnego znaczenia.

Niestety przejście do nowego klubu wiązało się z nową umową, którą były trener musiał podpisać, jako że przechodziłaś w środku sezonu. Perspektywa powrotu do Kędzierzyna nie cieszyła cię w żadnym stopniu. Z tym miejscem wiązało się zbyt wiele wspomnień. Nie potrafiłaś przestać myśleć o Grzegorzu. Chciałabyś znów go zobaczyć. Porozmawiać choć przez chwilę, sprawdzić, jak się trzyma. Ale nie mogłaś tego zrobić. Rozdrapałabyś tym rany, które dopiero co się zasklepiły. Nie chciałaś ponownie cierpieć, a przecież nikt nie mógł dać ci gwarancji, że spotkanie nie zakończyłoby się właśnie w ten sposób. Jednak nie umiałaś zatrzymać wyobraźni. Nie mogłaś przestać myśleć o tym, co by było, gdyby jednak do waszego spotkania doszło. Chciałaś tego lecz się bałaś.

Drzwi do wielkiego świata mogły się zatrzasnąć równie szybko, jak się otwarły.


Nieobojętny

Dłuższe zostawanie na sali stało się codziennością. Nie zawsze trenowałeś. Czasem po prostu leżałeś na parkiecie z zamkniętymi oczami i odpoczywałeś od całego świata, od natrętnych spojrzeń, od pytań o spadek formy. W ciszy odpoczywałeś od życia, w którym panoszyła się okropna pustka. Odpoczywałeś również po wysiłku fizycznym. Musiałeś sam przed sobą przyznać, że coraz częściej dopadała cię słabość. I nie chodzi wcale o nagłe załamanie psychiczne. Chodzi o twój organizm, który zaczął protestować przeciwko zbyt dużemu wysiłkowi. Właśnie dlatego zrezygnowałeś z ćwiczeń. Wolałeś poleżeć, pomyśleć, uspokoić się. Trener chyba by cię zamordował, gdyby dowiedział się o twoim stanie. Co chwilę przypominał ci, że jesteś tylko człowiekiem i nie możesz pracować dwa razy ciężej od reszty. To by cię wykończyło. Ale ty nie słuchałeś. Byłeś ślepy i głuchy na wszystko, co się wokół ciebie działo. Teraz mogłeś tylko żałować, ale to ci zdrowia nie wróci.

Wstałeś z chłodnej podłogi i pozbierałeś piłki, którymi odbijałeś nad głową. Włożyłeś je do kosza, a sam skierowałeś się pod prysznic. O tej porze nie było tu zbyt wielu ludzi, a jeśli byli, to siedzieli we własnych gabinetach, zakopując się w papierach. Pokręciłeś głową nie wiedząc, jak można wykonywać taki zawód. Zamyśliłeś się głęboko, nie zauważając postaci, która wychodziła zza rogu. Wpadliście na siebie, a dziewczyna wylądowała na podłodze, rozsypując dookoła jakieś papiery. Szybko się zreflektowałeś i zacząłeś zbierać kartki, przepraszając przy tym kobietę, która nagle zastygła. Spojrzałeś na nią z zaciekawieniem i nie mogłeś uwierzyć własnym oczom.

Była tu, obok ciebie, na wyciągnięcie ręki. Była tak blisko, a nadal nie potrafiłeś uwierzyć. Myślałeś, że to sen.  Dziwny sen na jawie, który jest kolejnym objawem przemęczenia organizmu. Ale gdyby to był sen, już byś się obudził. Piękne sny nie trwały zbyt długo.

Uklęknąłeś przed nią, przyglądając się jej niepewnym oczom. Ona też nie wierzyła. Albo chciała nie wierzyć, bo wzięła z twojej ręki papiery i odwróciła się, by odejść bez słowa. Nie pozwoliłeś jej na to. Chwyciłeś ją za ramię i odwróciłeś w swoją stronę, przytulając mocno do siebie. Stała nieruchomo, nie odwzajemniając objęć i zaciskając oczy, jakby nie chciała słuchać szeptanych do ucha przeprosin. Przepraszałeś ją za to, że byłeś obojętnym draniem. Przepraszałeś za to, że pozwoliłeś jej wyjechać. Przepraszałeś za przyjaźń, która miała być między wami na zawsze, a która gasła niezauważalnie. Prosiłeś, by wróciła. Prosiłeś, by znów wypełniła pustkę, którą po sobie pozostawiła. Prosiłeś, by ci wybaczyła. A w końcu poczułeś jak cię obejmuje z niepewnością i bezradnością.

A potem były już tylko słowa, które wyryły się głęboko, sprawiając, że rozpacz zalała serce.

______________________

Czy zdziwicie się bardzo, jeśli wam powiem, że zupełnie zapomniałam, że dziś jest środa i Nieobojętni czekają na publikację? Bo naprawdę zapomniałam. Ale tak to jest. Od samiuteńkiego rana w szkole, a po niej tyle nauki i zadań do zrobienie, że znalezienie chwili wolnego graniczy z cudem. Ale pomińmy to milczeniem. Trzeba przetrwać. ;)

Jak wrażenia? Piszcie, co myślicie, choćby miało to być jedno zdanie. ;) Nie wymagam wiele, tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, że zaczęła się szkoła i co poniektórzy naprawdę nie mają czasu na komentowanie. Ale jedno zdanie? Jedno słowo? Kropka? Tak żebym wiedziała, że nadal jesteście. ;)
A POLACY WYGRALI DRUGI MECZ W PUCHARZE ŚWIATA NANANANANANA I TO JESZCZE Z ROSJĄ! NANANANANANA 

przepraszam za to, ale moja radość nie ma końca ;D

11 komentarzy:

  1. Ja jestem jak na komendę! Biedny Grześ, narobił sobie tylko nadziei by za chwilę upaść bez skrzydeł. Szkoda.
    Trzymam za nich kciuki mimo wszystko i nie ukrywam, że liczę na ich serca.
    Za Ciebie też trzymam kciuki, bo początki roku bywają trudne.
    Całuję :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem jakąś wielką fanką siatkówki, ale skoro Ty się cieszysz, to ja również :D I patrz, chyba po raz pierwszy przybywam tak punktualnie!
    No, nareszcie się spotkali! Najpierw chyba powinnam pogratulować Kaśce, bo ona chyba się cieszy z tego przejścia do nowej drużyny. No i nic dziwnego! Wzięła się w końcu dziewczyna za siebie, to ktoś ją docenił! i wszystko byłoby cacy, gdyby nie Grześ, któremu to nagle zachciało się po godzinach na podłodze leżeć... Jak czytałam o tym, że wpadł na jakąś dziewczynę to nie miałam wątpliwości, że to Kaśka! Tylko przyznam szczerze, że nieco inaczej to sobie wyobrażałam... Bardziej myślałam, że jak już rzucą się sobie w ramiona, to będą sobie wyznawali miłość, a po ostatnim zdaniu stwierdzam, że to chyba jednak nie zadowoliło Grzesia. I muszę przyznać, że się zawiodłam i już podejrzewam, jakie będzie zakończenie, a ja w ostatnim czasie przeżyłam już dość smutnych zakończeń i chcę czegoś szczęśliwego! Ale okej, będzie, jak sobie chcesz (najwyżej będę płakała w poduszkę)! A tak serio, ja naprawdę bym chciała, żeby oni razem byli. Bo do siebie pasują. Tylko jeszcze chyba o tym nie wiedzą :/
    pozdrawiam, Kicia :*

    OdpowiedzUsuń
  3. To tak: bardzo, bardzo podoba mi się ten rozdział! W końcu dochodzi do spotkania Grześka i Kaśki, jak ja na to czekałam... ;) Zacznę od końca - słowa? Kasia powie mu że odchodzi do innego klubu? Czy coś gorszego? Mam nadzieję że nie... Niesamowicie ucieszyłam się czytając o ich uścisku. Był taki... naturalny? Taki "po prostu"? Szkoda tylko, że Kasia spotkała się z przyjacielem przy okazji komplentowania dokumentów z tej smutnej okazji - absolutnego przerwania ich dawnej nierozłączności. Choć wszystko zdaje się zmierzać ku lepszemu, przynajmniej u dziewczyny, trochę mi smutno, że nawet teoretycznie nie będzie już mieszkać z Grześkiem :( Miałam głupią i naiwną nadzieję, że po ich spotkaniu będzie tylko lepiej... Chyba się pomyliłam, niestety. Ten rozdział jest jednocześnie smutny i radosny - spotkanie po czasie najlepszych przyjaciół, którego skutkiem jest jednak głębsze odczuwanie wzajemnej tęsknoty... Taki zestaw sprzeczności lubię!
    Do następnego! (I powodzenia w szkole, o!) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, zapomniałam podzielić z Tobą radości - POLSKAAAA, BIAŁO-CZERWONI!.<3

      Usuń
  4. Melduję się ♥
    Rozdział genialny! Ja nie wiem, jak ty to robisz, naprawdę, ale każdy następny jest po prostu idealny :)
    W końcu się spotkali! Trochę kazałaś nam czekać na ten, w pewnym sensie, przełomowy moment, chociaż... chyba nie do końca jest on tutaj takim słodkim akcentem. Niby po tym spotkaniu miało być lepiej, ale coś mi się wydaje, że jeszcze długo tak nie będzie...
    Ta ostatnia linijka... jejku, aż się boję, co tam się kryje za tymi "słowami, które wyryły się głęboko, sprawiając, że rozpacz zalała serce".
    Wczoraj Rosja, dzisiaj Argentyna. Chłopacy nam się rozszalali ♥ Oby tak w kolejnych meczach, ale mam nadzieję, że już bez takiego dramatyzmu w niektórych setach, bo zawału można dostać :D
    Buziaki, no i powodzenia w szkole :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Och... Natrę uszy! Pomydliłaś adres bloga w wiadomości i omal serce nie stanęło, że usunęłaś bloga.
    Lecz po komentarzu do rozdziału- wybaczam ;)
    Lecz Łasica do sedna...
    Nie wierzę w ich szczęście i moje <3 Moje modły do wszystkich świętości zostały wysłuchane. Choć przez chwilę myślałam, jak bohaterowie, że ich spotkanie to jest sen, to było na serio... I boję się cholernie, że to wszystko się rozpadnie jak domek z kart. Bo pomimo, że mają szansę naprawić relacje między sobą to " A potem były już tylko słowa, które wyryły się głęboko, sprawiając, że rozpacz zalała serce." bardzo mnie smuci i niepokoi.
    Mam jednak nadzieję, że będzie wszystko dobrze ;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zacznę od tego, że ja też jestem zdania, że lepiej już napisać kropkę czy zwykłe jedno zdanie i dać w ten sposób znak swej obecności niż nie pisać nic. Choć sama ciągle ubolewam, że nie mam czasu rozgadać się tak jak kiedyś. No, ale trudno;/ Obowiązki wzywają.
    Byłam zaskoczona podobnie jak oni, gdy przeczytałam, że wpadli na siebie w tak... niespodziewanym momencie. I ogromnie mnie wzruszyło zachowanie Grześka. To, że nie pozwolił jej odejść, przytulił i powiedział wszystko, co mu siedziało na sercu. Mówi się, że lepiej później niż wcale i myślę, że w tej sytuacji to jest jak najbardziej trafne stwierdzenie. Tylko martwi mnie to co odpowiedziała Kaśka. W zasadzie nie wiemy, co dokładnie, ale podejrzewam, że coś w stylu "nie mogę wrócić, "to koniec" itp. Na pewno pokazała Grześkowi, że nie wystarczy przeprosić, by naprawić więź, która psuła się tak długo. I to naprawdę przykre, że taka piękna relacja wisi na włosku przez niedomówienia, codzienność, przyzwyczajenie i brak umiejętności szczerego porozmawiania ze sobą wcześniej. Mam nadzieję, że jednak do siebie dotrą, a Kaśka przemyśli to wszystko i wróci. Pozdrawiam! ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem, już jestem! :)
    Wytłumaczeniem mojego spóźnienia jest szkoła. :/ Będę odwiedzać Cię tylko w weekendy, dobrze? W tygodniu bardzo ciężko znaleźć mi czas. :/ Mam nadzieję, że rozumiesz. :*
    No, ale do rzeczy. :)
    Nowy kontrakt? Nowe miasto? Nowe szanse? Nowe życie? Te trzy pierwsze z pewnością, ale co do nowego życia... Nie jesteśmy w stanie wymazać z pamięci przeszłości. Chociażbyśmy nie wiadomo jak tego chcieli. Choć byśmy nie wiadomo jak bardzo się starali. Kasia nie będzie w stanie wymazać tego, co tak bardzo ją zraniło z pamięci. Z czasem faktycznie to wspomnienie osłabnie, straci na sile, ale ono nadal będzie. Być może już nie w samym środku jej głowy, ale z pewnością będzie.
    A Grześ? Wrak. Kasia postanowiła się podnieść. Wziąć się w garść. A on? On zupełnie odwrotnie. Spadek formy, bunt ciała, fatalne samopoczucie? To wszystko nosi jedno imię. Kaśka. Nie wiem, jak mam to skomentować. Bardzo żal mi Grześka. Przecież, gdyby wiedział, że jego zachowanie wyrządzi tyle krzywdy dookoła, nigdy by tak nie postępował. Odepchnął Kasię. Odepchnął ją niepostrzeżenie i nieświadomie. Dlatego też nieświadomie ją stracił.
    Jednakże jest coś takiego jak los. (Albo Ty, Kochana. :*) Los spowodował, że znów się spotkali. I dlatego 100000000 razy bardziej boli mnie serce. Kasia nie może wyjechać. Nie może!! :(
    Czekam na kolejny! ♥
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaka końcówka! Rozbudziłaś moją wyobraźnię. Boże, co ona mogła mu powiedzieć...
    Rozdział jest taki magiczny ♥ Cudo!

    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli życie daje mu w kość. Aż się biedulek pochorował. Wcale mi go nie szkoda. Mógł ją szukać jeśli nie była mu obojętna, mógł robić cokolwiek, a nie tylko tak "siedzieć na dupie", bo choć żył aktywnie, to w rzeczywistości ciągle stał w miejscu.
    Cieszę się, że jej się życie układa. Obawiam się jednak, że teraz będzie jej trudniej, bo znowu wszedł jej w drogę. Teraz przynajmniej Grzeg coś zrobił, a nie czekał, stał jak słup i patrzył jak odchodzi.

    dariusz-tychon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest, jest, jest, dostał ten palant za swoje, dostał, dostał xD Zrozum moją reakcje, być może przesadzoną, ale ja się naprawdę cieszę. Każdego powinno tak życie przejechać walcem, każdego kto postąpił tak jak Grzesiek. Ta jego bierność na początku i fakt, że nadal zapycha sobie czas zamiast coś zrobić sprawia, że naprawdę trudno go polubić. Może i jest przystojny, wysportowany i seksowny, ale jest też pusty, taki niedecyzyjny, niemęski.
    Kaśka, Kaśka, oby tak dalej.

    Pozdrawiam
    sie-nie-zdarza.blogspot.com
    prawdziwa-legenda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń